|
IV Pielgrzymka do Jana Pawła II
(25.11 – 06.12.2003)
|
Wyjazd na pielgrzymkę do Ojca Świętego w 2003 r. zrodził się
z potrzeby serca i głębokiego pragnienia, by kolejne roczniki
uczniów mogły odwiedzić Wielkiego Patrona Szkoły. |
 |
 |
Tak więc pielgrzymowanie do Rzymu,
do Ojca
Świętego, stało się naszym zwyczajem i pragnieniem wielu
uczniów
i Nauczycieli.
s. Anna Telus |
|
Z wizyta u Ojca Świętego |
 |
 |
Nasze pielgrzymowanie
rozpoczęliśmy Mszą Świętą we wtorek
25 listopada 2003 roku o godzinie 21:00. Pełni radości i
wiary wyruszyliśmy we wspaniałą podróż, której celem było
spotkanie z Patronem naszej Szkoły – Janem Pawłem II. |
|
Pierwszym miejscem na trasie
naszej pielgrzymki była cudowna Wenecja – składająca się ze
122 wysepek położonych nad Morzem Adriatyckim. Tu
podziwialiśmy m.in. bazylikę św. Marka. Te urocze kamienice,
kawiarenki, uliczki, gondole tworzą niesamowitą atmosferę
tego wyjątkowego miasta. |
 |
 |
Następnie zwiedzaliśmy Padwę – bazylikę św. Antoniego i
średniowieczny uniwersytet. Wieczorem dotarliśmy do miejsca noclegu
– Loretto, gdzie zwiedziliśmy domek Matki Bożej. Kolejnymi miejscami
naszej pielgrzymki były: San Giovanni Rotondo oraz San Severo. |
|
Piątego dnia dotarliśmy do celu naszej naszej wędrówki – do
Rzymu.
W niedzielę zwiedzaliśmy watykańskie muzea i
uczestniczyliśmy w modlitwie „Anioł Pański”, której
przewodniczył Ojciec Święty – Jan Paweł II. |
 |
 |
Towarzyszyły nam przy tym niesamowite emocje. Płakaliśmy,
śpiewaliśmy, radowaliśmy się odczuwając wielkie dobro bijące
od Ojca Świętego.
|
|
Dobro to towarzyszyło nam przez wszystkie dni spędzone w
Rzymie, także wówczas gdy zwiedzaliśmy bazylikę Świętego Piotra,
katakumby, bazylikę św. Pawła za Murami, bazylikę Świętego Jana na
Lateranie, Święte schody, Panteon, fontannę di Trevi, oraz wiele
innych bardzo interesujących miejsc. |
 |
 |
Punktem kulminacyjnym naszej wędrówki była prywatna
audiencja
u Ojca Świętego.
Najpierw wysłuchaliśmy Jego przesłania do
pielgrzymów zebranych w Auli Pawła VI. |
|
Chwilę po tym, klęczeliśmy obok Niego.
Czuliśmy się wtedy tak bardzo kochani, potrzebni, czuliśmy, że już
możemy umierać, bo nasze największe marzenie właśnie się spełniło... |
 |
 |
Łzy szczęścia – nikt nie
próbował nawet ich ukrywać. Gdy tak na nas patrzył, to czuliśmy
jakby patrzył na nas sam Jezus Chrystus i mówił nam: „Kocham was,
jesteście moimi dziećmi, o których nigdy nie zapomnę i zawsze będę
was wspierał...” |
|
Ofiarowaliśmy naszemu Papieżowi bukiet
czerwonych róż oraz piękną monstrancję. To spotkanie
wywarło na nas niesamowite wrażenie. Wydawało się,
że mijają wieki, a my ciągle jesteśmy tuż obok
Niego... Nic się dla nas nie liczyło, tylko ON... |
 |
 |
Nawet teraz dalibyśmy
wszystko,
by móc cofnąć czas, znów stanąć twarzą w twarz z naszym
ukochanym Ojcem, tak bardzo cierpiącym. Pragnęlibyśmy przytulić się
do Niego
i nigdy Go nie opuścić.
Elżbieta Kornaga |
|
|