Patron Naszej Szkoły

"Sercem ogarniam wszystkich i każdego z osobna,
całą polską ziemię
i wszystkich jej mieszkańców"

Jan Paweł II

 

"Ludzkość ma naglącą potrzebę świadectwa młodych, wolnych i odważnych, którzy ośmielą się pójść
pod prąd i głosić z mocą i entuzjazmem
własną wiarę w Boga, Pana i Zbawcę"

                                                                  Jan Paweł II
                              /Z Orędzia na XVIII Dzień Młodzieży/


Biografia

 Karol Józef Wojtyła urodził się 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Był jednym z trójki dzieci Karola Wojtyły i Emilii z Kaczorowskich. Ojciec Karola był urzędnikiem administracji wojskowej w randze porucznika. Matka zajmowała się domem i dziećmi. Zmarła 13 kwietnia 1929 roku w wieku 45 lat. W 1926 roku Karol rozpoczął naukę w siedmioklasowej Szkole Powszechnej w Wadowicach. Już podczas nauki w szkole razem z ojcem i kolegami odbył pielgrzymkę na Jasną Górę.
Po ukończeniu Szkoły Powszechnej w 1931 roku Karol rozpoczął naukę w Państwowym Gimnazjum Męskim w Wadowicach.
Uczył się bardzo dobrze. Brał udział w pracach teatrzyku amatorskiego, należał także do Sodalicji Mariańskiej
i Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej.
W maju 1938 roku Karol Wojtyła zdał egzamin dojrzałości
z ocenami bardzo dobrymi. Latem 1938 razem z ojcem przeprowadził się do Krakowa.

        W 1938 roku Karol Wojtyła rozpoczął studia na wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wtedy również podjął pierwsze samodzielne próby pisarskie. Jego pierwsze utwory to "Ballady beskidzkie" i "Dawid - renesansowy psałterz".
W czerwcu 1939 roku wystąpił w sztuce Mariana Nieżyńskiego "Kawaler księżycowy", która cieszyła się wielkim powodzeniem.
1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa. Karol wraz
z ojcem wyjechał z Krakowa. Po powrocie nawiązał kontakty ze swymi przyjaciółmi i rozpoczął działalność w Teatrze Rapsodycznym Mieczysława Kotlarczyka. Zapisał się na II rok studiów Wydziału Filozoficznego. Rok akademicki trwał do czasu aresztowania profesorów krakowskich przez Gestapo - listopad 1939. Wówczas Karol podjął pracę najpierw jako goniec sklepowy,
a następnie jako robotnik w fabryce sody. Jednocześnie pogłębiał swą wiedzę teologiczną, filozoficzną i literacką. W Wielkim Poście 1940 roku napisał "Hioba" oraz "Jeremiasza".
Wkrótce po rekolekcjach zorganizowanych przez Salezjan na Dębnikach, Karol wraz z grupą młodych ludzi zorganizował Żywy Różaniec i kółko katechetyczne. Młodzi ludzie spotykali się
w każdą sobotę na wspólnej modlitwie i prowadzili dyskusje religijne. Pracował z nimi znany biblista ks. docent Jan Mazerski. W gronie tym prowadził również działalność Jan Tyranowski - oczytany w pismach św. Jana od Krzyża i Św. Teresy z Avila. Wywierał on duży wpływ na młodzież i to właśnie on pobudził Karola do pracy apostolskiej i filozoficznej.

         W 1942 roku Karol podjął studia teologiczne w tajnym Seminarium Duchownym. 18 lutego 1941 roku zmarł Ojciec Karola. "Z tym to okresem - wspomina po latach - łączy się zasadnicza decyzja w sprawie mojego powołania. Stało się dla mnie jasne,
że Chrystus powołuje mnie do kapłaństwa (...)".
W 1944 roku otrzymał tonsurę i niższe święcenia kapłańskie.
1 listopada 1946 roku Kardynał Sapieha wyświęcił Karola Wojtyłę, który swą mszę prymicyjną odprawił w Dzień Zaduszny.
11 listopada 1946 roku ksiądz Wojtyła po raz pierwszy udzielił sakramentu Chrztu św. Monice Katarzynie, córce swoich przyjaciół. Tego samego dnia Karol Wojtyła wraz z ks. Stanisławem Starowieyskim wyjechał do Rzymu, gdzie podjął studia na Papieskim Uniwersytecie Dominikańskim . Przedmiotem rozprawy doktorskiej była doktryna wiary u św. Jana od Krzyża. Na wiosnę 1947 roku pojechał do San Giovanni Rotondo, by spotkać się
z Ojcem Pio. 3 lipca 1947 roku Karol uzyskał licencjat z teologii.
14 czerwca 1948 roku ks. Wojtyła zdał egzaminy doktorskie. Obronił także dysertację. Potem ruszył w drogę powrotną do Polski. Kiedy powrócił do Polski otrzymał dekret nominacyjny na wikarego w Niegowici. Praca w parafii trwała rok. W marcu 1949 roku został przeniesiony do parafii św. Floriana w Krakowie.

        W 1951 roku rozpoczął przygotowania do habilitacji profesorskiej, którą ukończył w 1953 roku. W 1955 roku został członkiem Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, gdzie prowadził seminaria, a potem wykłady, które przyciągały młodzież. Chętnie pracował z młodzieżą akademicką, wyjeżdżał często na wycieczki i obozy wędrowne. Studenci przychodzili do niego ze swoimi problemami - zawsze starał się im pomagać. 4 lipca 1958 roku papież Pius XII nominował Karola Wojtyłę biskupem sufraganem Archidiecezji Krakowskiej. 28 września 1958 roku odbyła się konsekracja biskupa Karola Wojtyły. Nowy biskup oddał się bezgranicznie Matce Bożej przyjmując za dewizę słowa TOTUS TUUS. Nowy biskup pracował w kurii, prowadził w dalszym ciągu wykłady na KUL'u. Pracy miał wiele, ale nie porzucił działalności naukowej. W roku 1960 ukazała się książka "Miłość i odpowiedzialność". Wtedy też opublikował "Przed sklepem Jubilera". 8 października 1963 roku brał udział w II Sesji Soboru Watykańskiego. Wtedy papieżem - po śmierci Jana XXIII - był Paweł VI. W dniach 5-15 grudnia 1963 roku odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. 1 stycznia 1964 roku został mianowany arcybiskupem ordynariuszem krakowskim.
W listopadzie został przyjęty na audiencji u papieża Pawła VI.

         W Polsce, razem z Prymasem Wyszyńskim, prowadził intensywne prace nad przygotowaniem obchodów Millenium.
W dniach od 14 września do 8 grudnia 1965 roku uczestniczył w IV sesji Soboru w Rzymie. W przeddzień zakończenia soboru biskupi polscy wystosowali list - orędzie do biskupów niemieckich, który wywołał oburzenie władz komunistycznych i szykany wobec Kościoła. Uroczystości Milenijne w 1966 roku odbywały się
w atmosferze ciągłych utarczek z komunistycznymi władzami.
Z końcem maja 1967 roku papież Paweł VI ogłosił nominacje 27 nowych kardynałów, wśród których znalazł się arcybiskup Wojtyła. Otrzymał on, zgodnie ze starą rzymską tradycją, jeden z kościołów rzymskich. Arcybiskupowi krakowskiemu przydzielono kościół San Cesareo in Palatio. 9 lipca odbył się ingres kardynała do Katedry Wawelskiej, a w kilka miesięcy później kardynał dokonał kanonicznego objęcia kościoła rzymskiego. Niełatwa to była praca w warunkach reżimu komunistycznego, jaki panował w Polsce.
We wrześniu władze odmówiły paszportów na wyjazd do Rzymu na obrady Synodu Biskupów Prymasowi Polski Kardynałowi Wyszyńskiemu. Kardynał Wojtyła również nie wyjechał na znak solidarności. Potem brał już udział we wszystkich kolejnych zgromadzeniach synodu.

         Będąc kardynałem nie zaniedbywał pracy badawczej. Brał czynny udział w sympozjach naukowych, promocjach doktorskich
i habilitacjach. W 1969 roku ukazało się jego studium "Osoba
i czyn" a nieco później "U podstaw odnowy". Jako uczony został wyróżniony doktoratem Honoris Causa Uniwersytetu im. Gutenberga w Moguncji. W tym czasie wiele podróżował - odwiedził Kanadę, Australię, RFN i USA, często wyjeżdżał do Rzymu. 6 sierpnia 1978 roku zmarł papież Paweł VI. Kardynał Wojtyła wyjechał do Watykanu na uroczystości pogrzebowe,
a następnie na konklawe. 26 sierpnia 1978 roku wybrano papieżem Jana Pawła I. Jego pontyfikat trwał tylko 33 dni - 29 września nadeszła z Watykanu wiadomość o śmierci Ojca Świętego. 3 października 1978 roku kardynał znowu udał się na pogrzeb i konklawe. W niedzielę 15 października 1978 roku kardynałowie przystąpili do pierwszego głosowania.
W poniedziałek - 16 października - pojawił się biały dym. Zebrani na placu wznieśli okrzyki radości. W loggi bazyliki ukazał kardynał Pericle Felici, który wypowiedział zwyczajową formułę:
 "Zwiastuję wam radość wielką - mamy Papieża: Najdostojniejszego i Najprzewielebniejszego Pana Świętego Kościoła Rzymskiego, Kardynała Karola Wojtyłę,
który przybrał sobie imię Jan Paweł II".

Wybór Papieża - Polaka - obwieścił mieszkańcom Krakowa dźwięk dzwonu Zygmunta. Herb Ojca Świętego pozostał ten sam ze słowami TOTUS TUUS. Jako pierwszy od 400 lat papież - nie Włoch przedsięwziął bardzo aktywne działania duszpasterskie, m.in. wizyty w wielu krajach świata.
13 maja 1981 roku dokonano zamachu na jego życie, - sprawcą okazał się Turek, Mahmed Ali Agca. Aktem wielkiego miłosierdzia Ojca Świętego było wybaczenie zamachowcy.

     Jan Paweł II odbył dziesiątki pielgrzymek duszpasterskich, zyskując przydomek "papieża pielgrzyma". Każda z nich była niepowtarzalna i na długo zapadła w pamięci mieszkańcom odwiedzanych państw, miast i miasteczek. Szczególne znaczenie mają dla Nas - Polaków - pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny. Jan Paweł II odwiedził Polskę 9 razy.

2 kwietnia 2005 o godzinie 21:37 nasz Patron, Jan Paweł II powrócił do domu Ojca.


Pielgrzymki Papieża Jana Pawła II do Ojczyzny

I PIELGRZYMKA - 2-10 VI 1979 r.

Warszawa
Gniezno
Częstochowa
Kraków
Kalwaria
Zebrzydowska
Wadowice
Oświęcim - Brzezinka
Nowy Targ
Kraków - Balice

II PIELGRZYMKA - 16-23 VI 1983 r.

Warszawa
Niepokalanów
Częstochowa
Łęgi Dębińskie (Poznań)
Katowice
Wrocław
Góra św. Anny
Kraków

III PIELGRZYMKA - 8-14 VI 1987 r.

Warszawa
Lublin - Majdanek
Tarnów
Kraków
Szczecin
Gdynia
Gdańsk
Częstochowa
Łódź
Warszawa

IV PIELGRZYMKA - 1-9 VI 1991 r. i 13-16 VIII 1991 r.

Koszalin
Rzeszów
Przemyśl
Lubaczów
Kielce
Radom
Łomża
Białystok
Olsztyn
Włocławek
Płock
Warszawa
Kraków
Wadowice
Częstochowa
Kraków - Balice

V PIELGRZYMKA - 22 V 1995 r.

Skoczów
Bielsko Biała
Żywiec

VI PIELGRZYMKA - 31 V-10 VI 1997 r.

Wrocław
Legnica
Gorzów Wielkopolski
Poznań
Gniezno
Częstochowa
Kalisz
Zakopane
Ludzimierz
Dukla
Krosno

VII PIELGRZYMKA - 5-17 VI 1999 r.

Gdańsk
Pelplin
Elbląg
Licheń
Bydgoszcz
Toruń
Licheń
Ełk
Wigry
Siedlce
Drohiczyn
Warszawa
Sandomierz
Zamość
Radzymin
Łowicz
Sosnowiec
Kraków
Gliwice
Stary Sącz
Wadowice
Kraków

VIII PIELGRZYMKA - 16-19 VIII 2002 r.

Kraków - Balice
Kraków - Łagiewniki
Kraków - Błonia
Kalwaria Zebrzydowska
Kraków - Balice

 

 Wspomnienia Ojca Świętego

        18 maja, w dniu 84. urodzin Papieża, ukazała się Jego książka "Wstańcie! Chodźmy!". To blisko dwustustronicowy zbiór wspomnień i refleksji z lat 1959-78 - z czasów, gdy Karol Wojtyła był biskupem krakowskim.

Tytuł nawiązuje do słów Jezusa wypowiedzianych do uczniów w Ogrójcu. Cytat, pochodzący
z Ewangelii św. Marka, wybrał sam Jan Paweł II. "Książkę czyta się bardzo dobrze, nie brak w niej wspomnień, porad dla biskupów i humoru" - twierdzi dyrektor Biura Prasowego Watykanu.

Papieskie wspomnienia zaczynają się od słów
"Idę szukając źródła mojego powołania". Spisane są nie chronologicznie, ale według tematów. W książce opisano zarówno wydarzenia historyczne, choćby spór o kościół w Nowej Hucie, jak i osobiste doświadczenia krakowskiego biskupa.

Jan Paweł II pisał tę książkę własnoręcznie i po polsku, między marcem a sierpniem 2003 roku.

Wydaniem polskiej wersji wspomnień Karola Wojtyły zajęło się - podobnie jak w przypadku "Tryptyku Rzymskiego" - wydawnictwo św. Stanisława z Krakowa.

Po więcej informacji na temat Ojca Świętego zapraszamy na strony www.opoka.org.pl oraz www.mateusz.pl


 Moje Życie w Cieniu Ojca Świętego

    Gdy wybierano kard. Wojtyłę na papieża miałem 7 lat. Pamiętam dzień, w którym polskie media ogłosiły wybór na Stolicę Piotrową naszego rodaka. Była niedziela. Siedziałem przy stole
i odrabiałem lekcje na poniedziałek, gdy w pewnym momencie moja mama zaczęła krzyczeć: "Koniec świata, koniec świata". Ten okrzyk był tak przejmujący, że bardzo się przestraszyłem. Faktycznie myślałem, że stało się coś takiego, co ma wpływ na losy moje i całego świata. Wtedy, jeszcze jako dziecko nie myślałem w tych kategoriach, lecz obecnie jakoś mi się to wiąże w jedną całość.
W momencie rozpoczęcia pierwszej pielgrzymki byłem o rok starszy. Jednakże każda wzmianka w telewizji napawała mnie dumą, że Głowa Kościoła, Polak przyjechał odwiedzić swoją ojczyznę. Mama była na Błoniach Krakowskich i wróciła ogromnie wzruszona.
Po raz pierwszy w pielgrzymce papieskiej uczestniczyłem, gdy Ojciec Święty przyjechał do Tarnowa. Niestety, ale odnotowałem to spotkanie jako jeden wielki chaos organizacyjny. Nie dopuszczono autokarów w pobliże miasta. Musieliśmy iść chyba ze 12 km, aby dotrzeć na plac uroczystości, a nikt nie był na to przygotowany. Rezultat był taki, że ołtarz ledwie widzieliśmy, a na miejsce przyszliśmy w trakcie homilii. Był to okres politycznie bardzo gorący stąd milicji i ochroniarzom strasznie się dostawało od ludzi.
Następne spotkanie miało miejsce w Rzeszowie. Miałem służbę liturgiczną jako ministrant pomagający w rozdawaniu Komunii
w sektorze E-11. Jedyną zaletą sektora było to, że obok niego wiodła trasa przejazdu Papamobile. Siedząc na żerdziach mogliśmy spokojnie przyjąć papieskie błogosławieństwo. To była jedna chwila...
Później było Krosno i Sandomierz. W końcu przyszedł rok 2000.
Z Komendy Hufca zaproponowano mi wyjazd do Rzymu. Stwierdziłem, że cena jest korzystna, a trochę zadłużyć się dla takiego celu zawsze można. Pojechałem. Byliśmy na Mszy kanonizacyjnej Siostry Faustyny Kowalskiej z czego bardzo się cieszę. Nie dane nam było spotkać się z Ojcem Świętym na audiencji generalnej. Wówczas wydawało mi się, że jest to marzenie ściętej głowy, ale Pan Bóg swoim sługom niegodnym rozdaje różne niespodzianki.
W 2004 r. na wakacjach zwrócił się do mnie ks. Lucjan Szumierz
i zaproponował mi wyjazd do Włoch na 10 dni. Prosił, żebym pojechał jako muzyczny za darmo. Niestety akurat wtedy wypadł mi ślub brata. W tym samym roku Siostra Dyrektor prosiła, abym pojechał razem z nimi. Znów kusząca propozycja, jednakże akurat wtedy spodziewaliśmy się dziecka. Znów nie jadę. Jeszcze nie minęło dobrze pół roku, a tu Siostra Dyrektor po raz kolejny namawia mnie, abym pojechał. Nie chciałem podejmować sam decyzji. Nasza Kornelka miała wtedy 7 miesięcy i dla jednej osoby opieka nad dzieckiem na okrągłą dobę stanowi spory wysiłek. Stąd uzależniłem to od decyzji żony. Stwierdziłem, że jak powie "nie", to nie pojadę, zaś Siostrze Dyrektor powiedziałem, że ma się dobrze modlić w tej intencji. Jakie było moje zdziwienie, gdy żona powiedziała krótko "jedź". To była ostatnia audiencja w Jego życiu.

      Pan Bóg prowadzi człowieka krętymi drogami do siebie. Wstydzę się o tym pisać, ale w czasie moich spotkań z Ojcem Świętym podczas Jego pielgrzymek Jego głos był taki daleki. Pamiętam, że na Światowym Dniu Młodzieży w Częstochowie bardzo ciężko docierało to, co chce nam powiedzieć. Tak było także na większości pielgrzymek. Teraz dopiero widzę, co straciłem, dopiero teraz doceniam Jego wkład w moje życie,
w sytuację na świecie. Dopiero nie tak dawno zdałem sobie jednak sprawę z tego, że był dla mnie kimś więcej niż tylko rodakiem, autorytetem, bohaterem, świętym tego świata. Wierzyć razem z Nim było łatwiej. Nawet jak nie mówił do człowieka, to serce pałało w nim i znoszenie trudów było łatwiejsze. Teraz pozostaje mi naprawić błędy mej młodości. Bardzo chcę zgłębić nauczanie Ojca Świętego stąd postanowienie zakupienia jego Pism. Drugim postanowieniem jest modlitwa w Jego intencji. Bogu dziękuję za to, że 26 lat mojego życia było złączone z osobą, której za plecami stałem tylko raz.
                                                                                                 T. J.


Wielkie słowa

"(...)człowiek nie urzeczywistni,
nie zrealizuje siebie samego,
jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego.
To jest wielki program. Na całe życie."

"Nie lękajcie się iść w przyszłość przez Bramę, którą jest Chrystus. Wierzcie Jego Słowom, wierzcie Jego miłości.
W Nim jest nasze zbawienie."

"Zanieście przyszłym pokoleniom świadectwo wiary,
nadziei i miłości. Bądźcie wytrwali."

"Nie wystarczy przekroczyć próg, trzeba iść w głąb.
Idźcie wiernie drogą Chrystusa w nowe czasy.
Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki."

"Na drodze, którą jest Chrystus nie jesteście nigdy sami.
Jest z Wami Duch Święty Pocieszyciel."

"Nie lękajcie się wyzwań jakie stawia przed Wami świat. Przyjmijcie Ducha Świętego.
On Was wszystkiego nauczy."
                                                                                   (J14, 26)

"Podnieście głowy i zobaczcie cel Waszej drogi.
Jeśli idziecie z Chrystusem, jeśli przewodzi Wami Duch Święty, to nie może być innego celu jak dom Ojca, który jest w niebie. Tego celu nie można stracić z oczu. (?)
Nie chodzi o ten czas, który przeminie.
Tu chodzi o wieczność."

"Miejcie odwagę żyć dla miłości. Miejcie odwagę."

"Podnieście głowy. Nie lękajcie się patrzeć w wieczność.
Tam czeka Ojciec, Bóg, który jest miłością."

"Żyjcie w obecności Chrystusa.
Uczyńcie Go Panem każdej chwili.
Każdej chwili Waszej codzienności.
Uczyńcie Go Panem Waszej przyszłości."

"Nie lękajcie się zawsze wybierać Chrystusa.
Niech ten wybór kształtuje Waszą teraźniejszość i waszą przyszłość. Niech nadaje kształt Waszemu życiu."

"Dziś te Jezusowe Słowa kieruję do każdego i każdej z Was: Wypłyń na głębię! Zawierz Chrystusowi, pokonaj słabość
i zniechęcenie i na nowo wypłyń na głębię!
Odkryj głębię własnego ducha. Wnikaj w głębię świata."

"Przyjmij Słowo Chrystusa, zaufaj Mu
i podejmij swą życiową misję."

"Ludzie nowego wieku oczekują Twojego świadectwa.
Nie bój się! Wypłyń na głębię!
Jest przy Tobie Chrystus."

"Niech lampy Waszej wiary, nadziei i miłości nigdy nie gasną. Niech będą światłem dla świata."

"Postawcie Eucharystię w centrum swojego życia osobistego i wspólnotowego. Kochajcie ją, adorujcie ją, sprawujcie ją przede wszystkim w niedzielę, dzień Pański. Żyjcie Eucharystią, dając świadectwo miłości Boga do ludzi."

Niech tajemnica Eucharystii ogarnie całe wasze życie.
Niech z Eucharystii czerpie moc wasza miłość Boga i braci, niech rozpala się wasza wiara i umacnia nadzieja.

"Wpatrujcie się z ufnością w Chrystusa, odnówcie swą miłość ku Temu, który jest obecny w Eucharystycznym Sakramencie! On jest boskim Gościem duszy,
oparciem w każdej słabości, mocą w każdej próbie,
pociechą w każdym cierpieniu, jest chlebem życia, ostatecznym przeznaczeniem człowieka."

"Tylko dzięki Jezusowi, który ofiarowuje się nam pod postaciami chleba i wina, życie ludzkie osiąga swą pełnię: "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym."

"Eucharystia to wielka szkoła braterskiej miłości.
Kto często spożywa eucharystyczny Chleb, nie może pozostawać nieczuły na potrzeby braci, ale musi
wraz z innymi budować, przez konkretne czyny
cywilizację miłości."

"W Eucharystii szukajcie światła i odwagi
dla waszej codziennej posługi,
byście stawali się uczniami boskiego Mistrza."

"Nie lękajcie się mówić o Bogu i nosić z podniesionym czołem oznaki wiary."

"Różaniec - znak ocalenia dla świata."

"Wasze zawody są różne. Musicie dobrze rozważać.
W jakim stosunku na każdej z tych dróg pozostaje
"bardziej być" do "więcej mieć".
Ale nigdy samo "więcej mieć" nie może zwyciężyć. (?)
Bo wtedy człowiek może przegrać rzecz najcenniejszą:
swoje człowieczeństwo, swoje sumienie, swoją godność.
To wszystko, co stanowi także
perspektywę życia wiecznego."

"Przyszłość Polski zależy od Was. I musi od Was zależeć!
To jest nasza Ojczyzna! To jest nasze "być" i nasze "mieć"!
I nikt nie może pozbawić nas prawa ażeby przyszłość tego naszego "być" i "mieć" nie zależała od nas."

Dla chrześcijanina nigdy sytuacja nie jest beznadziejna. Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei.

Każdy z Was, młodzi przyjaciele znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, który trzeba podjąć
i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować.
Wreszcie jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić - tak jak to Westerplatte,
w sobie i wokół siebie.

(...)zostaliście wyposażeni w wielorakie dary i talenty.
Nie przestawajcie za nie dziękować Temu,
który "hojnie darzy, łaską i chwałą.
Nie odmawiajcie dobrodziejstw postępującym nienagannie." Odkrywajcie w sobie te zdolności, cieszcie się nimi,
i rozwijajcie je z Bożą pomocą.
Nieście je jako dary Ducha Świętego wszystkim,
którzy potrzebują Waszego miłosierdzia.

Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię "Polska", raz jeszcze przyjęli
z wiarą, nadzieją i miłością. Taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym. Abyście nigdy nie zwątpili
i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.

Proszę was: abyście mieli ufność nawet wbrew każdej waszej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy
u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, abyście od Niego nie odstąpili, abyście nigdy
nie utracili tej wolności ducha, do której On wyzwala człowieka, abyście nigdy nie wzgardzili tą miłością,
która jest "największa", która się wyraziła przez Krzyż,
a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.

Musicie od siebie wymagać,
nawet gdyby inni od was nie wymagali.
Wbrew wszystkim mirażom ułatwionego życia
musicie od siebie wymagać.
To znaczy właśnie więcej "być".

Szkoła to poszerzony dom rodzinny.

                                                                                /Jan Paweł II/