Projekt Sokrates-Comenius realizowany przez liceum

     W latach 2003 – 2006 pięciu nauczycieli z naszej szkoły uczestniczyło, wraz z przedstawicielami szkół z Niemiec, Islandii, Litwy i Finlandii w programie Socrates - Comenius pt. „Samoewaluacja drogą polepszenia jakości pracy w szkołach europejskich“. Pod pojęciem samoewaluacji rozumieliśmy informację zwrotną od ucznia (ew. innej osoby) na temat jakości i efektywności prowadzonych zajęć, przekazywaną nauczycielowi na jego prośbę,
w celu dokonania samooceny własnej pracy. Zajmowaliśmy się nie tylko treścią tej informacji, ale przede wszystkim możliwościami przekazania jej w sposób łatwy, szybki, a jednocześnie klarowny. Celem programu było zatem porównanie, przetestowanie i ew. opisanie narzędzi samoewaluacji po to, by poznać efekty własnych działań i modyfikować je w zależności od możliwości, potrzeb
i oczekiwań uczniów, a przez to podnosić jakość nauczania. Uczniowie nie brali bezpośrednio udziału w spotkaniach roboczych, ale znali cel programu i współpracowali z nami aktywnie poprzez dokonywanie oceny lekcji, wykorzystując proponowane przez nas, czasami nowe, sposoby ewaluacji zajęć.
Poniżej przedstawiamy niektóre z nich:

Skala – uczniowie przyznają punkty np. od 0 do 10 oceniając jakość lekcji, korzyści jakie z niej mogli wynieść, zainteresowanie itp. Ilość punktów zaznaczają na skali przedstawionej graficznie na tablicy lub kartce (jest to krótki, dość szybki sposób uzyskania odpowiedzi na pytanie JAK było, nie daje jednak odpowiedzi na pytania: dlaczego, co należy zmienić itp., uwzględnia raczej stanowisko grupy, pojedyncze osoby pozostają anonimowe).
Target – metoda podobna do skali, przyznane punkty zaznaczane są na graficznie przedstawionej tarczy, im dalej od jej środka, tym bardziej negatywna ocena (wady i zalety jak wyżej).
Epicentrum - metoda podobna do targetu, ale aktywizująca ruchowo – uczniowie ustawiają się w pewnej odległości od określonego „epicentrum” np. tablicy w zależności od stopnia zaangażowania
w lekcję, korzyści z niej wyniesionych itp. (wymaga więcej czasu
i miejsca, nie daje odpowiedzi na pytanie dlaczego, ale nie jest anonimowa jak poprzednie, pozwala na indywidualną rozmowę
z konkretnym uczniem i ew. uściślenie przyczyn takiego czy innego stanowiska).
Daj znak – uczniowie mają do dyspozycji kilka gestów, za pomocą których wyrażają swoją opinię na temat lekcji np. dwie ręce w górze – super, jedna ręka – mogło być lepiej, ręce opuszczone – porażka (daje ogólną informację, bez szczegółów, można proponować różne śmieszne gesty, dobra zabawa dla młodszych uczniów).
Ewaluacja fotograficzna – uczniowie przedstawiają za pomocą fotografii (obrazka) pozytywne i negatywne strony lekcji, pracy nauczyciela, szkoły itp. wskazane komentarze na wesoło (wymaga więcej czasu, ale jest to dobra zabawa, zwłaszcza dla osób spostrzegawczych i pomysłowych, wskazana do przeprowadzenia ewaluacji jakiegoś cyklu zajęć, problemu, zjawiska długotrwałego).
 Ankieta – jako narzędzie samoewaluacji popularna w Polsce, mniej w krajach Europy Zachodniej, może zawierać pytania zamknięte (przygotowanie takich pytań jest często czasochłonne, łatwa do wypełnienia dla ankietowanego i w opracowaniu) lub otwarte (stosunkowo łatwa do przygotowania, wymaga trochę więcej wysiłku i zaangażowania ze strony ankietowanego, trudniejsza w opracowaniu, ale uzyskane informacje są bardziej szczegółowe).
Koleżeńskie spojrzenie - kolega/koleżanka uczący/-a tego samego lub pokrewnego przedmiotu pojawia się na naszej lekcji, obserwuje ją z pozycji ucznia, następnie opowiada nam w cztery oczy, co zauważył/-a (bardzo przydatna, pod warunkiem, że kolega/koleżanka jest życzliwy/-a, a my potrafimy przyjąć krytykę i wyciągnąć odpowiednie wnioski, dobra jako wymiana doświadczeń).
Dziennik – zapisywanie swoich spostrzeżeń po każdej lekcji, analiza, refleksja i ew. korekta naszego postępowania (bardzo czasochłonna metoda, dosyć subiektywna, gdyż to my jesteśmy obserwatorami siebie, ale daje możliwość spojrzenia na swoje działania
z perspektywy czasu lub okiem kolegi/koleżanki, któremu/-ej udostępnimy nasz dziennik)

Owocem trzyletniej współpracy jest strona www, na której publikujemy nasze przemyślenia, spostrzeżenia, uwagi, relacjonujemy wrażenia ze spotkań, które odbywały się kolejno w każdym z krajów partnerskich, opisujemy poszczególne etapy współpracy, zadania dla uczestników i ich realizację. Po trzech latach, które upłynęły niezwykle szybko, nasuwa się pytanie o sens uczestnictwa w programach tego typu. Czy jest to tylko przygoda, nawiązanie nowych znajomości i możliwość doskonalenia języka? Na pewno tak, ale o wiele ważniejsze jest pytanie o korzyści długofalowe dla ucznia i nauczyciela, a tym samym dla szkoły. Czego nauczyliśmy się podczas realizacji programu? Jak wpłynęło uczestnictwo w programie na naszą pracę i pracę szkoły?

Podczas wizyt roboczych każdy z uczestników prezentował stosowane przez siebie metody samooceny lekcji, opisywał ich dobre i złe strony, możliwości wykorzystania zebranych informacji itp. Wszelkie rodzące się pytania i problemy omawiane były zarówno osobiście w czasie spotkań, jak i na bieżąco za pośrednictwem poczty elektronicznej. Pozwoliło to poznać metody pracy kolegów z krajów partnerskich, podpatrzeć efekty ich działań i ewentualnie przenieść na swój teren te, które uznaliśmy za odpowiednie dla siebie. Te doświadczenia wzbogaciły nasz warsztat pracy, przede wszystkim jednak zmusiły do ciągłego stawiania pytań nie tylko przed lekcją: Jak to zrobię i dlaczego tak? Co chcę osiągnąć? Czy to jedyny sposób? A może są lepsze? Ale i po zajęciach: Co mi się udało, a co nie? Dlaczego? Co należy zmienić? Jak to zrobić? Bieżąca informacja zwrotna od uczniów, ocena jednej, konkretnej lekcji jest bardzo ważna, gdyż pozwala stosunkowo szybko dostrzegać popełniane błędy i je eliminować, a przynajmniej podejmować takie próby, chroni przed rutyną, zmusza do ciągłych poszukiwań, nie pozwala zapomnieć, że każda grupa, każdy uczeń wymaga innego sposobu pracy, indywidualnego podejścia. Gdy nauczyciel wie (bo otrzymał taką informację od uczniów), że coś jest nie w porządku, stara się to zmienić, poprawić tak, by chętnie uczestniczyli oni w lekcji , a przez to wynosili z niej jak największe korzyści. Uczniowie dostrzegają i doceniają fakt, że ich opinia nie jest lekceważona, wręcz przeciwnie, jest ona ważna, gdyż w ten sposób mogą wpływać na sposób pracy nauczyciela. Dzięki temu są lepiej zmotywowani do aktywnego uczestnictwa w lekcji, zwłaszcza, gdy muszą ją ocenić. Wiedząc, że ta ocena ma wpływ na przebieg kolejnych zajęć, biorą odpowiedzialność za ich kształt, za siebie i stan swojej wiedzy. „Szybkie” metody samoewaluacji oraz omówienie jej wyników na bieżąco, pozwalają uczniom zauważyć, że nie są oni tylko biernymi uczestnikami lekcji, ale ją współtworzą, że uczą się, a nie tylko są nauczani i że również od nich zależy powodzenie lub fiasko procesu dydaktycznego. Stają się bardziej wymagający, a tym samym mobilizują nauczyciela do ciągłego doskonalenia metod pracy i podnoszenia jej jakości.

Te prawdy są każdemu nauczycielowi dobrze znane, ale może właśnie dlatego, że są tak oczywiste, zapomina się o nich w natłoku codziennych spraw i dobrze jest przyjrzeć im się czasem na nowo, z innej perspektywy, porównać teorię z praktyką, metody własnej pracy z metodami kolegów i koleżanek nauczycieli, także innych przedmiotów i z innych krajów, i wyciągnąć dla siebie wnioski, które pomogą nam coraz lepiej pracować, odczuwać więcej satysfakcji z wykonywanej pracy i cieszyć się sukcesami swoich coraz bardziej wymagających uczniów.

Wnioski

• w Polsce stosuje się częściej ankiety pod koniec semestru lub roku, dające bardziej szczegółowy obraz prowadzonych przez nas zajęć, ale dopiero po upływie dłuższego okresu czasu mamy możliwość poprawienia błędów
• w szkołach Europy Zachodniej stosuje się częściej metody tzw. shortevaluation, po jednej lub kilku jednostkach lekcyjnych, odnoszące się do konkretnych tematów, pozwalają one na bieżąco korygować błędy – efekty dające się szybko zauważyć są bardziej przekonujące
• ocena lekcji przez ucznia jest jeszcze stosunkowo rzadko stosowana w Polsce (poza ankietą przeprowadzaną raz lub dwa razy w roku), brak tego typu doświadczenia może powodować pewną obawę ucznia przed wyrażaniem otwarcie swojej krytycznej opinii (np. metoda epicentrum, daj znak), trzeba najpierw przekonać uczniów o celowości i korzyściach samoewaluacji, wymaga zatem przygotowania uczniów do takiej formy pracy
• część proponowanych metod samoewaluacji można łatwo wykorzystać w celu uatrakcyjnienia lekcji, warto więc z nich skorzystać, wówczas korzyść jest podwójna
• uważna obserwacja uczniów jest także pewnego rodzaju samooceną i umożliwia nauczycielowi modyfikację swoich działań, bez korzystania z jakichś specjalnych metod, ale dokonywanie oceny lekcji przez ucznia odgrywa ważną rolę w kształtowaniu postaw partnerstwa, odpowiedzialności i przekonania uczniów, że mają możliwość wpływania na swój rozwój i swoją edukację
• każda refleksja nad tym co robimy może prowadzić do poprawy jakości naszej pracy, narzędzia samoewaluacji są tylko jedną z możliwości, ale ponieważ angażują ucznia, mają duże znaczenia dla procesu dydaktycznego
• zwykła rozmowa na temat lekcji może też być narzędziem samoewaluacji, nie należy o niej zapominać, choć niewątpliwie jest czasochłonna i często wymaga dużych umiejętności wychowawczych • warto korzystać z programów unijnych, bo pozwalają one spojrzeć na swoją pracę, szkołę z innej perspektywy, poznać nowych ludzi, nowatorskie rozwiązania, odwiedzić różne kraje i odświeżyć znajomość języka

                                                                       Agnieszka Berezowska
                                                                       Małgorzata Domka–Sołek


Projekt Sokrates – Comenius
realizowany w Gimnazjum
„ Odkrywanie Europy. Podobieństwa i różnice”

Minęły 3 lata naszej pracy nad projektem w ramach unijnego programu Sokrates Comenius zatytułowanym” Odkrywanie Europy. Podobieństwa i różnice”. Przez ten okres dużo się wydarzyło, wzbogaciliśmy się o nowe doświadczenia, zdobyliśmy nową wiedzę na temat krajów europejskich, które wraz z nami brały udział w programie ( Niemcy, Węgry, Włochy), zwiedziliśmy klika pięknych miejsc, a co za tym idzie, poznaliśmy życie, zwyczaje, obyczaje, kulturę tamtych mieszkańców, poprawiliśmy naszą znajomość j. niemieckiego, a przede wszystkim zobaczyliśmy co nas różni od siebie ale przede wszystkim jak dużo rzeczy nas łączy.. Przy tym wszystkim bardzo dobrze się bawiliśmy.

Celem projektu było „ odkrycie Europy”, a konkretnie „odkrycie” tych państw, które wraz z nami brały udział w projekcie. Mieliśmy poznać swoją kultury, historie, geografie, porównać nasze szkoły i systemy szkolnictwa. Chcieliśmy dowiedzieć się jak żyją mieszkańcy tych krajów, co jedzą, jak wygląda ich Zycie codzienne, jak wyglądają ich domy, rodziny. Chcieliśmy dowiedzieć się czegoś więcej na temat miast, w których znajdują się szkoły partnerskie ( Rzeszów, San Marco In Lamis, Osterburg, Budapeszt Na osiągnięciem tych celów pracowaliśmy intensywnie 3 lata.

Na początku poznaliśmy się przez kontakt e-mailowy, nawiązaliśmy pierwsze znajomości i rozbudziliśmy w sobie ciekawość siebie. Pisaliśmy do siebie listy i maile, pisaliśmy w j. niemieckim o sobie, swoich rodzinach, zainteresowaniach, w końcu w roku szkolnych 2004/2005 w październiku spotkaliśmy się po raz pierwszy. To pierwsze spotkanie odbyło się w Rzeszowie. W czasie tego spotkania ustalony został plan działania na 3 lata i projekt ruszył… Przez klika miesięcy zastanawialiśmy się wraz z całą niemalże szkołą nad tym, jak ciekawie opowiedzieć o Polsce i o Rzeszowie, bo takie było nasze pierwsze zadanie. Zastanawialiśmy się na lekcjach geografii, które walory przedstawić, aby pozostałych uczestników projektów zachęcić do odwiedzenia Polski, na j. niemieckim opowiadaliśmy o Polsce i Rzeszowie po niemiecku, żeby podszlifować nasz język, i żeby nasza wypowiedz, prezentacja odbyła się bezbłędnie. Sporo nauczycieli pomagało nam w tym, aby podczas 2 spotkania roboczego, które tym razem miało się odbyć we Włoszech zaprezentować się od jak najlepszej strony. Przećwiczyliśmy hymn państwowy, wzięliśmy mapę naszego kraju i naszego miasta i regionu, różne broszurki i materiały przygotowanie przez uczniów i pojechaliśmy. Wypożyczyliśmy również strój rzeszowski i flagę naszego państwa, żeby ciekawie zareklamować Polskę. Spotkanie miało miejsce w kwietniu 2005 w San Marco In lamis. Każde państwo zaprezentowało swój hymn, swój strój regionalny i inf. o swoim kraju i regionie. Było to z korzyścią zarówno dla nauczycieli jak i dla uczniów. Wymięliśmy się widokówkami, albumami, itp.

2 rok projektu odbył się pod hasłem szkoła i systemy szkolnictwa. W październiku 2005 w Osterburgu tym razem zaprezentowaliśmy plakaty wykonane własnoręcznie, na których przedstawialiśmy budynek szkolny. Każde państwo opisywało swoją szkolę, pokazaliśmy sobie zdjęcia, ulotki, prezencje w Power point, i omawialiśmy systemy szkolnictwa. Niemalże w każdy kraju wyglądało to inaczej, wiec słuchaliśmy z dużym zainteresowaniem, żeby później móc to opowiedzieć innym nauczycielom, innym uczniom i rodzicom. W kwietniu 2006 roku odbyło się 4 z kolei spotkanie robocze, tym razem w Budapeszcie na Węgrzech. Na to spotkanie każda ze szkół wiozła plakaty, przedstawiające legendę związaną ze swoim regionem oraz prezentacje multimedialne na temat ważnej osobistości związanej z regionem. Dzięki temu mogliśmy poznać ludzi, którzy związani są czy też byli z regionem naszych szkół partnerskich, a tym samym dowiedzieć się czegoś ciekawego o tej części świata. Każdy słuchał uważnie, żeby znowu zdobyte informacje przekazać w szkole, pozostałym uczniom, nauczycielom i rodzicom.

3 rok projektu minął pod hasłem świąt Bożego Narodzenia i Świąt Wielkanocnych. Uczniowie wraz z pomocą nauczycieli zbierali informacje na temat zwyczajów świątecznych w swoim kraju. Uczniowie rozmawiali ze swoimi rodzicami , dziadkami na temat zwyczajów świątecznych, które nie są już pielęgnowane tak jak przedtem. W czasie świąt robiliśmy zdjęcia, nagrywaliśmy pewne zwyczaje na kasetę, na płytkę CD ( śpiewanie kolęd, strojenie choinki, rozdawanie prezentów, czy dzielenie się opłatkiem), aby móc pokazać to naszym partnerom. Potem po konsultacji z nauczycielami języków obcych prezentowaliśmy to podczas 5 spotkania roboczego, które odbyło się początkiem roku szkolnego 2006/2007 w Rzeszowie. Tu każda ze szkół zaprezentowała przygotowany wcześniej materiał. Wszystko odbyło się przy świątecznie udekorowanym stole, na którym nie zabrakło typowo świątecznych potraw. Nie obeszło się też bez śpiewania kolęd w języku polskim, niemieckim, węgierskim i włoskim. Uczniowie z każdej szkoły opowiadali jak przegotowuje i przeżywa się święta w ich kraju. W kwietniu 2007 roku zaś znowu pojechaliśmy do Osterburga, gdzie opowiadaliśmy o świętach wielkanocnych i podobnie jak w paździeniku w Rzeszowie prezentowaliśmy zwyczaje i obyczaje świąteczne. Największym zaskoczeniem dla naszych parterów był moment, kiedy wszystkich oblaliśmy zimną wodą, chcąc zaprezentować zwyczaj Śmigusa dyngusa. Ale takich zabawnych momentów podczas całego trwania projektów było sporo.

Podczas wszystkich spotkań rozmawialiśmy po niemiecku. Odbyło się to z korzyścią nie tylko dla uczniów ale i dla nauczycieli. Dowiedzieliśmy się dużo ciekawych rzeczy, o których nie przeczytalibyśmy nawet w najgrubszych i najmądrzejszych przewodnikach. Uczniowie nawiązali nowe znajomości, które miejmy nadzieje, przetrwają na długo, pomimo iż projekt skończył się. Ponieważ wszystkimi zdobytymi informacjami zawsze dzieliliśmy się z dyrekcją, innymi nauczycielami i uczniami, a nawet rodzicami, szkoła wzbogaciła swoją wiedzę na temat tych państw. Przywieźliśmy masę zdjęć, pamiątek, i folderów, które mogliśmy pokazać innym. Przez całe 3 lata projektu komunikowaliśmy się ze sobą droga mailowa, telefoniczną. Można powiedzieć, że chociaż spotykaliśmy się 2 razy do roku to projektem żyliśmy przez cały czas, ponieważ cały czas coś się działo. 3 lata projektu minęły bardzo szybko, ale wystarczyły aby „ odkryć Europę” może nie całą ale jej część tj. Włochy Węgry, Niemcy, Polsce. Wrażenia na długo pozostaną w naszej pamięci. Zburzyliśmy nasze stereotypy, poznaliśmy się i zobaczyliśmy ze chociaż mieszkamy w innych krajach, gdzie panują inne zwyczaje, to jesteśmy bardzo do siebie podobni. Zobaczyliśmy, że nauka języka obcego przydaje się, ze poprzez kontakt bezpośredni można się dużo nauczyć,. Wielu uczniów, których nie stać by było na wyjazd za granice, dzięki projektowi mogło zwiedzić inne kraje.

                                                             Agnieszka Berezowska
                                                            Małgorzata Domka-Sołek
                                                            Lucyna Hałoń


                           Sprawozdanie z wymian

Nasza szkoła od 2000 roku prowadzi wymianę z niemieckim Gimnazjum w Fuerstenzell (Bayern).

Podczas organizowania i trwania wymian nie da się uniknąć sytuacji trudnych, problematycznych, nie zawsze można wszystkich uszczęśliwić. Oto z jakimi problemami my się spotkałyśmy i jak je rozwiązywałyśmy.

Problem 1. Jak zapewnić wymianie trwanie?

To niełatwe zadanie znaleźć niemiecką szkołę, która nie współpracuje z żadną szkołą zagraniczną. Młodzi Niemcy wyjeżdżają za granicę nie tylko na wymiany, ale też na wycieczki czy tzw Studienfahrt, kiedy to łączą naukę z wypoczynkiem. Jak więc zachęcić ich, aby przyjeżdżali do Polski? Najlepszymi ambasadorami będą sami niemieccy uczniowie: jeśli przywiozą niezapomniane wrażenia, swoimi opowiadaniami zachęcą następnych, jeśli uda się w projekt osobiście zaangażować nauczyciela, będzie lokomotywą która pociągnie za sobą również uczniów. My miałyśmy to szczęście, że trafiłyśmy na takiego właśnie nauczyciela, który zakochał się w Polsce i sam motywował uczniów do przyjazdu do Rzeszowa. Bardzo nam też pomogła wizyta dyrektora szkoły niemieckiej, który mógł osobiście się przekonać jak cenne są to spotkania. Z takim poparciem wymiana będzie trwać!

Problem 2. Jak burzyliśmy stereotypy

Pierwsze spotkanie w Rzeszowie i pierwszy szok: dla Niemców, że trafili do cywilizowanego kraju, gdzie jest bieżąca woda, prąd a sklepy nie świecą pustkami. I dla nas, że Europejczyk może mieć takie wyobrażenie Polski w 21 wieku! Szoku można uniknąć bardzo prosto: przed spotkaniem trzeba z uczniami (i to zarówno niemieckimi jak też polskimi) porozmawiać co spodziewają się zastać na miejscu, jakie mają wyobrażenia życia w kraju swoich partnerów.

Problem 3 Jak się stawaliśmy asertywni

Rewizyta następnego roku. Wydawałoby się, że już nic nas nie zaskoczy, a jednak różnice kulturowe i mentalne znów dają o sobie znać. I tym razem problem błahy, a jednak mógł rozboleć brzuch… z głodu. Nasi uczniowie na proste pytanie „chcesz coś zjeść”, „jesteś głodny” grzecznie odpowiadali „nie dziękuję” oczekując dalszej zachęty i namowy. Niemcy zaś nie mają tego nawyku i w odpowiedzi przeczącej nie dopatrują się drugiego dna: że może ktoś jest nieśmiały lub nie chce sprawiać kłopotu. Skutkiem tego wiele razy nasi uczniowie szli spać głodni. Przed następnym spotkaniem już tę sprawę wyjaśniłyśmy naszym uczniom: Niemcy oczekują jasnych i prostych komunikatów, do jedzenia nie nakłaniają po dwa razy, oczekują, że powiesz, gdy będziesz głodny, spragniony. Dobrze rozumiałyśmy naszych uczniów, bo i my musiałyśmy się nauczyć, że taka prośba nie jest niegrzeczna czy uciążliwa.

Uczniowie niemieccy byli z kolei zadziwieni, że są ciągle namawiani do jedzenia. Myśleli, że to u nas norma 2 dokładki po każdym posiłku i 3 posiłki dziennie serwowane na ciepło! Nie wszyscy mieli odwagę ugiąć się przed proszącym wzrokiem gospodarzy i talerzem podsuniętym pod brodę. Tak więc o ile my chodziliśmy czasem spać głodni o tyle Niemcy przejedzeni.

Co jeszcze zadziwiło (a bywa też że zniesmaczyło )naszych uczniów, to nadmierna (naszym zdaniem) swoboda obyczajów młodych Niemców. Byliśmy przygotowani na to, że Niemcy od 16 roku życia mogą palić papierosy czy zamawiać w lokalu alkohol, ale z chodzeniem w niekompletnym stroju po domu już się nie liczyliśmy. Sfera przeżyć intymnych jest w Niemczech stanowczo mniej intymna niż w Polsce.

Problem 4 Jak się „dogrywaliśmy”

Podczas pierwszych wymian okazywało się, że nie zawsze utworzone przez nas „pary” były udane. Problem szybko rozwiązaliśmy : przed spotkaniem uczniowie przyjeżdżający pisali o sobie, o swoich zainteresowaniach i oczekiwaniach. Gospodarze dobierali sobie partnerów sami kierując się wspólnymi cechami bądź zainteresowaniami.

Problem 5 Jak się można starać za bardzo

My – tzn. strona polska- zawsze bardziej się staramy, bo to nam a nie Niemcom zależy na wymianie bardziej. Układając program wizyty uwzględniałyśmy zawsze wszystkie życzenia i sugestie Niemców, czasem w ostatniej chwili trzeba było zmieniać rezerwacje itd. Powodowało to naturalnie nie tylko bałagan i więcej pracy ale przede wszystkim dodatkowy stres. Na własnej skórze nauczyłyśmy się, że Niemców można i trzeba stawiać przed faktem dokonanym, oni decyzje podejmują u siebie, my u nas. Nie można przewidzieć, czy wszyscy będą zachwyceni 3 godzinnym zwiedzaniem z przewodnikiem. Każda grupa reaguje inaczej, ma inne potrzeby, to my musimy mieć przekonanie, że to, co proponujemy jest warte zobaczenia czy zrobienia. Przy tej okazji jednak przestroga: nie można mieć jednego uniwersalnego planu na lata wymiany, program musi ewaluować, trzeba wciąż szukać atrakcyjniejszych form, w przeciwnym razie zanudzimy samych siebie a stąd już niedaleko, by zanudzić też gości. Przykładem niech będzie zwiedzanie miasta, np. Krakowa: oprócz tradycyjnego zwiedzania z przewodnikiem można Kraków objechać melexem ze słuchawkami , przewodnikami mogą być polscy uczniowie, którzy wcześniej muszą oczywiście przyswoić sobie wiedzę (jakie to kształcące!) , wreszcie można wyznaczyć gościom zadanie do wykonania i samodzielne zdobycie informacji w określonym czasie.

Problem 6 Jak się rozwijamy nie tylko językowo

Nic tak dobrze nie integruje grupy jak wspólne zajęcia ruchowe!. Gdy do wykonania jest konkretne sprawnościowe zadanie okazuje się, że bariera językowa znika, porozumiewać można się także poza werbalnie. Przy tym mnóstwo śmiechu i znika stres „o czym by tu jeszcze pogadać”. My przechodziłyśmy stopniowo od rozgrywek w siatkę czy nogę do form bardziej zaawansowanych jak np. szkoła przetrwania, konkurs nadawania morsem, nauka udzielania pierwszej pomocy.

I na koniec kilka sprawdzonych pomysłów;

I. Lekcje języka polskiego. Uczniowie (ale też i nauczyciele) niemieccy uczyli się języka polskiego, geografii i historii Polski. Jak w prawdziwej szkole musieli się poddać egzaminowi ze zdobytej wiedzy: w formie quizu, pytań testowych itd. Ogłosiliśmy konkurs: kto nauczy się najciekawszych, najdłuższych itd słów, zwrotów wygrywa nagrodę. Uważamy, że nawet bez nagród uczniowie byliby bardzo zmotywowani do nauki.

II. Zwiedzanie szkoły połączone z quizem : pytania poważne przeplatane zabawnymi typu ile komputerów stoi w pracowni komputerowej lub ile koszy do siatki jest w sali gimnastycznej. Zwycięzca oprócz satysfakcji dostaje gadżet związany ze szkołą.

III. Zwiedzanie miasta – uczniowie dostają plan miasta z zaznaczonymi budynkami. Zadanie polega na zidentyfikowaniu tych budynków, następnie (już w klasie) wyszukaniu zdjęć (spośród wielu przedstawiających też inne, niezaznaczone na planie) i zrobieniu plakatu . Uczniowie odgadują jakie budynki widzieli, w którym wieku powstały, jakie było ich przeznaczenie itd. Zwycięska grupa na pamiątkę zmagań dostaje gadżet związany z miastem, np. proporczyki, mapki lub przewodniki. Polscy uczniowie są ekspertami, udzielają bliższych informacji na temat miasta.

IV. Mocne uderzenie na koniec – program na kolację pożegnalną. Liczenie na to, że kolacja sama się potoczy jest naiwne. Po jakimś czasie utworzą się dwie grupy językowe i po integracji. Na taki specjalny wieczór warto coś przygotować. My uczyliśmy Niemców piosenek ludowych (każdy dostawał tekst z transkrypcją), parodiowaliśmy lekcje w naszej szkole (wszyscy uczniowie chcą odpowiadać, pisać klasówkę, żebrzą o zadanie domowe, podczas pytania znają odpowiedzi na najbardziej irracjonalne pytania, rozpaczają, gdy dostają +4 itd.), uczyliśmy naszych partnerów tańców: ludowych (krakowiak, polka) i dyskotekowych. Niemcy przygotowali nam quiz na temat ich kraju – pytania poważne przeplatane śmiesznymi. Gdy czas jest zagospodarowany nikt nie ma prawa się nudzić, a gdy nadchodzi koniec imprezy nikt nie chce wracać do domu. I o to przecież chodzi!

                                                                Agnieszka Berezowska
                                                                Małgorzata Domka – Sołek
                                                                Lucyna Hałoń