|
Projekt Sokrates-Comenius realizowany przez liceum
W latach 2003 – 2006 pięciu nauczycieli z naszej szkoły
uczestniczyło, wraz z przedstawicielami szkół z Niemiec,
Islandii, Litwy i Finlandii w programie Socrates - Comenius pt.
„Samoewaluacja drogą polepszenia jakości pracy w szkołach
europejskich“. Pod pojęciem samoewaluacji rozumieliśmy
informację zwrotną od ucznia (ew. innej osoby) na temat jakości
i efektywności prowadzonych zajęć, przekazywaną nauczycielowi na
jego prośbę, w celu dokonania samooceny własnej pracy.
Zajmowaliśmy się nie tylko treścią tej informacji , ale przede
wszystkim możliwościami przekazania jej w sposób łatwy, szybki,
a jednocześnie klarowny. Celem programu było zatem porównanie,
przetestowanie i ew. opisanie narzędzi samoewaluacji po to, by
poznać efekty własnych działań i modyfikować je w zależności od
możliwości, potrzeb i oczekiwań uczniów, a przez to podnosić
jakość nauczania. Uczniowie nie brali bezpośrednio udziału w
spotkaniach roboczych, ale znali cel programu i współpracowali z
nami aktywnie poprzez dokonywanie oceny lekcji, wykorzystując
proponowane przez nas, czasami nowe, sposoby ewaluacji zajęć.
Poniżej przedstawiamy niektóre z nich: - skala – uczniowie
przyznają punkty np. od 0 do 10 oceniając jakość lekcji,
korzyści jakie z niej mogli wynieść, zainteresowanie itp. Ilość
punktów zaznaczają na skali przedstawionej graficznie na tablicy
lub kartce ( jest to krótki, dość szybki sposób uzyskania
odpowiedzi na pytanie JAK było, nie daje jednak odpowiedzi na
pytania: dlaczego, co należy zmienić itp., uwzględnia raczej
stanowisko grupy, pojedyncze osoby pozostają anonimowe ) -
target – metoda podobna do sali, przyznane punkty zaznaczane są
na graficznie przedstawionej tarczy, im dalej od jej środka, tym
bardziej negatywna ocena (wady i zalety jak wyżej) - epicentrum
- metoda podobna do targetu, ale aktywizująca ruchowo –
uczniowie ustawiają się w pewnej odległości od określonego
„epicentrum” np. tablicy w zależności od stopnia zaangażowania w
lekcję, korzyści z niej wyniesionych itp. (wymaga więcej czasu i
miejsca, nie daje odpowiedzi na pytanie dlaczego, ale nie jest
anonimowa jak poprzednie, pozwala na indywidualną rozmowę z
konkretnym uczniem i ew. uściślenie przyczyn takiego czy innego
stanowiska) - daj znak – uczniowie mają do dyspozycji kilka
gestów, za pomocą których wyrażają swoją opinię na temat lekcji
np. dwie ręce w górze – super, jedna ręka – mogło być lepiej,
ręce opuszczone – porażka (daje ogólną informację, bez
szczegółów, można proponować różne śmieszne gesty, dobra zabawa
dla młodszych uczniów) - ewaluacja fotograficzna – uczniowie
przedstawiają za pomocą fotografii (obrazka) pozytywne i
negatywne strony lekcji, pracy nauczyciela, szkoły itp. wskazane
komentarze na wesoło (wymaga więcej czasu, ale jest to dobra
zabawa, zwłaszcza dla osób spostrzegawczych i pomysłowych,
wskazana do przeprowadzenia ewaluacji jakiegoś cyklu zajęć,
problemu, zjawiska długotrwałego) - ankieta – jako narzędzie
samoewaluacji popularna w Polsce, mniej w krajach Europy
Zachodniej, może zawierać pytania zamknięte (przygotowanie
takich pytań jest często czasochłonne, łatwa do wypełnienia dla
ankietowanego i w opracowaniu) lub otwarte (stosunkowo łatwa do
przygotowania, wymaga trochę więcej wysiłku i zaangażowania ze
strony ankietowanego, trudniejsza w opracowaniu, ale uzyskane
informacje są bardziej szczegółowe) - koleżeńskie spojrzenie -
kolega/koleżanka uczący/-a tego samego lub pokrewnego przedmiotu
pojawia się na naszej lekcji, obserwuje ją z pozycji ucznia,
następnie opowiada nam w cztery oczy, co zauważył/-a (bardzo
przydatna, pod warunkiem, że kolega/koleżanka jest życzliwy/-a,
a my potrafimy przyjąć krytykę i wyciągnąć odpowiednie wnioski,
dobra jako wymiana doświadczeń) - dziennik – zapisywanie swoich
spostrzeżeń po każdej lekcji, analiza, refleksja i ew. korekta
naszego postępowania (bardzo czasochłonna metoda, dosyć
subiektywna, gdyż to my jesteśmy obserwatorami siebie, ale daje
możliwość spojrzenia na swoje działania z perspektywy czasu lub
okiem kolegi/koleżanki, któremu/-ej udostępnimy nasz dziennik)
Owocem trzyletniej współpracy jest strona www, na której
publikujemy nasze przemyślenia, spostrzeżenia, uwagi,
relacjonujemy wrażenia ze spotkań, które odbywały się kolejno w
każdym z krajów partnerskich, opisujemy poszczególne etapy
współpracy, zadania dla uczestników i ich realizację. Po trzech
latach, które upłynęły niezwykle szybko, nasuwa się pytanie o
sens uczestnictwa w programach tego typu. Czy jest to tylko
przygoda, nawiązanie nowych znajomości i możliwość doskonalenia
języka? Na pewno tak, ale o wiele ważniejsze jest pytanie o
korzyści długofalowe dla ucznia i nauczyciela, a tym samym dla
szkoły. Czego nauczyliśmy się podczas realizacji programu? Jak
wpłynęło uczestnictwo w programie na naszą pracę i pracę szkoły?
Podczas wizyt roboczych każdy z uczestników prezentował
stosowane przez siebie metody samooceny lekcji, opisywał ich
dobre i złe strony, możliwości wykorzystania zebranych
informacji itp. Wszelkie rodzące się pytania i problemy omawiane
były zarówno osobiście w czasie spotkań, jak i na bieżąco za
pośrednictwem poczty elektronicznej. Pozwoliło to poznać metody
pracy kolegów z krajów partnerskich, podpatrzeć efekty ich
działań i ewentualnie przenieść na swój teren te, które
uznaliśmy za odpowiednie dla siebie. Te doświadczenia wzbogaciły
nasz warsztat pracy, przede wszystkim jednak zmusiły do ciągłego
stawiania pytań nie tylko przed lekcją: Jak to zrobię i dlaczego
tak? Co chcę osiągnąć? Czy to jedyny sposób? A może są lepsze?
Ale i po zajęciach: Co mi się udało, a co nie? Dlaczego? Co
należy zmienić? Jak to zrobić? Bieżąca informacja zwrotna od
uczniów, ocena jednej, konkretnej lekcji jest bardzo ważna, gdyż
pozwala stosunkowo szybko dostrzegać popełniane błędy i je
eliminować, a przynajmniej podejmować takie próby, chroni przed
rutyną, zmusza do ciągłych poszukiwań, nie pozwala zapomnieć, że
każda grupa, każdy uczeń wymaga innego sposobu pracy,
indywidualnego podejścia. Gdy nauczyciel wie (bo otrzymał taką
informację od uczniów), że coś jest nie w porządku, stara się to
zmienić, poprawić tak, by chętnie uczestniczyli oni w lekcji , a
przez to wynosili z niej jak największe korzyści. Uczniowie
dostrzegają i doceniają fakt, że ich opinia nie jest
lekceważona, wręcz przeciwnie, jest ona ważna, gdyż w ten sposób
mogą wpływać na sposób pracy nauczyciela. Dzięki temu są lepiej
zmotywowani do aktywnego uczestnictwa w lekcji, zwłaszcza, gdy
muszą ją ocenić. Wiedząc, że ta ocena ma wpływ na przebieg
kolejnych zajęć, biorą odpowiedzialność za ich kształt, za
siebie i stan swojej wiedzy. „Szybkie” metody samoewaluacji oraz
omówienie jej wyników na bieżąco, pozwalają uczniom zauważyć, że
nie są oni tylko biernymi uczestnikami lekcji, ale ją
współtworzą, że uczą się, a nie tylko są nauczani i że również
od nich zależy powodzenie lub fiasko procesu dydaktycznego.
Stają się bardziej wymagający, a tym samym mobilizują
nauczyciela do ciągłego doskonalenia metod pracy i podnoszenia
jej jakości.
Te prawdy są każdemu nauczycielowi dobrze znane, ale może
właśnie dlatego, że są tak oczywiste, zapomina się o nich w
natłoku codziennych spraw i dobrze jest przyjrzeć im się czasem
na nowo, z innej perspektywy, porównać teorię z praktyką, metody
własnej pracy z metodami kolegów i koleżanek nauczycieli, także
innych przedmiotów i z innych krajów, i wyciągnąć dla siebie
wnioski, które pomogą nam coraz lepiej pracować, odczuwać więcej
satysfakcji z wykonywanej pracy i cieszyć się sukcesami swoich
coraz bardziej wymagających uczniów.
Wnioski
• w Polsce stosuje się częściej ankiety pod koniec semestru
lub roku, dające bardziej szczegółowy obraz prowadzonych przez
nas zajęć, ale dopiero po upływie dłuższego okresu czasu mamy
możliwość poprawienia błędów • w szkołach Europy Zachodniej
stosuje się częściej metody tzw. shortevaluation, po jednej lub
kilku jednostkach lekcyjnych, odnoszące się do konkretnych
tematów, pozwalają one na bieżąco korygować błędy – efekty
dające się szybko zauważyć są bardziej przekonujące • ocena
lekcji przez ucznia jest jeszcze stosunkowo rzadko stosowana w
Polsce (poza ankietą przeprowadzaną raz lub dwa razy w roku),
brak tego typu doświadczenia może powodować pewną obawę ucznia
przed wyrażaniem otwarcie swojej krytycznej opinii (np. metoda
epicentrum, daj znak), trzeba najpierw przekonać uczniów o
celowości i korzyściach samoewaluacji, wymaga zatem
przygotowania uczniów do takiej formy pracy • część
proponowanych metod samoewaluacji można łatwo wykorzystać w celu
uatrakcyjnienia lekcji, warto więc z nich skorzystać, wówczas
korzyść jest podwójna • uważna obserwacja uczniów jest także
pewnego rodzaju samooceną i umożliwia nauczycielowi modyfikację
swoich działań, bez korzystania z jakichś specjalnych metod, ale
dokonywanie oceny lekcji przez ucznia odgrywa ważną rolę w
kształtowaniu postaw partnerstwa, odpowiedzialności i
przekonania uczniów, że mają możliwość wpływania na swój rozwój
i swoją edukację • każda refleksja nad tym co robimy może
prowadzić do poprawy jakości naszej pracy, narzędzia
samoewaluacji są tylko jedną z możliwości, ale ponieważ angażują
ucznia, mają duże znaczenia dla procesu dydaktycznego • zwykła
rozmowa na temat lekcji może też być narzędziem samoewaluacji,
nie należy o niej zapominać, choć niewątpliwie jest czasochłonna
i często wymaga dużych umiejętności wychowawczych • warto
korzystać z programów unijnych, bo pozwalają one spojrzeć na
swoją pracę, szkołę z innej perspektywy, poznać nowych ludzi,
nowatorskie rozwiązania, odwiedzić różne kraje i odświeżyć
znajomość języka
Agnieszka Berezowska
Małgorzata Domka – Sołek
Projekt Sokrates – Comenius realizowany w Gimnazjum „
Odkrywanie Europy. Podobieństwa i różnice”
Minęły 3 lata naszej pracy nad projektem w ramach unijnego
programu Sokrates Comenius zatytułowanym” Odkrywanie Europy.
Podobieństwa i różnice”. Przez ten okres dużo się wydarzyło,
wzbogaciliśmy się o nowe doświadczenia, zdobyliśmy nową wiedzę
na temat krajów europejskich, które wraz z nami brały udział w
programie ( Niemcy, Węgry, Włochy), zwiedziliśmy klika pięknych
miejsc, a co za tym idzie, poznaliśmy życie, zwyczaje, obyczaje,
kulturę tamtych mieszkańców, poprawiliśmy naszą znajomość j.
niemieckiego, a przede wszystkim zobaczyliśmy co nas różni od
siebie ale przede wszystkim jak dużo rzeczy nas łączy.. Przy tym
wszystkim bardzo dobrze się bawiliśmy.
Celem projektu było „ odkrycie Europy”, a konkretnie
„odkrycie” tych państw, które wraz z nami brały udział w
projekcie. Mieliśmy poznać swoją kultury, historie, geografie,
porównać nasze szkoły i systemy szkolnictwa. Chcieliśmy
dowiedzieć się jak żyją mieszkańcy tych krajów, co jedzą, jak
wygląda ich Zycie codzienne, jak wyglądają ich domy, rodziny.
Chcieliśmy dowiedzieć się czegoś więcej na temat miast, w
których znajdują się szkoły partnerskie ( Rzeszów, San Marco In
Lamis, Osterburg, Budapeszt Na osiągnięciem tych celów
pracowaliśmy intensywnie 3 lata.
Na początku poznaliśmy się przez kontakt e- mailowy,
nawiązaliśmy pierwsze znajomości i rozbudziliśmy w sobie
ciekawość siebie. Pisaliśmy do siebie listy i maile, pisaliśmy w
j. niemieckim o sobie, swoich rodzinach, zainteresowaniach, w
końcu w roku szkolnych 2004/2005 w październiku spotkaliśmy się
po raz pierwszy. To pierwsze spotkanie odbyło się w Rzeszowie. W
czasie tego spotkania ustalony został plan działania na 3 lata i
projekt ruszył… Przez klika miesięcy zastanawialiśmy się wraz z
całą niemalże szkołą nad tym, jak ciekawie opowiedzieć o Polsce
i o Rzeszowie, bo takie było nasze pierwsze zadanie.
Zastanawialiśmy się na lekcjach geografii, które walory
przedstawić, aby pozostałych uczestników projektów zachęcić do
odwiedzenia Polski, na j. niemieckim opowiadaliśmy o Polsce i
Rzeszowie po niemiecku, żeby podszlifować nasz język, i żeby
nasza wypowiedz, prezentacja odbyła się bezbłędnie. Sporo
nauczycieli pomagało nam w tym, aby podczas 2 spotkania
roboczego, które tym razem miało się odbyć we Włoszech
zaprezentować się od jak najlepszej strony. Przećwiczyliśmy hymn
państwowy, wzięliśmy mapę naszego kraju i naszego miasta i
regionu, różne broszurki i materiały przygotowanie przez uczniów
i pojechaliśmy. Wypożyczyliśmy również strój rzeszowski i flagę
naszego państwa, żeby ciekawie zareklamować Polskę. Spotkanie
miało miejsce w kwietniu 2005 w San Marco In lamis. Każde
państwo zaprezentowało swój hymn, swój strój regionalny i inf. o
swoim kraju i regionie. Było to z korzyścią zarówno dla
nauczycieli jak i dla uczniów. Wymięliśmy się widokówkami,
albumami, itp.
2 rok projektu odbył się pod hasłem szkoła i systemy
szkolnictwa. W październiku 2005 w Osterburgu tym razem
zaprezentowaliśmy plakaty wykonane własnoręcznie, na których
przedstawialiśmy budynek szkolny. Każde państwo opisywało swoją
szkolę, pokazaliśmy sobie zdjęcia, ulotki, prezencje w Power
point, i omawialiśmy systemy szkolnictwa. Niemalże w każdy kraju
wyglądało to inaczej, wiec słuchaliśmy z dużym zainteresowaniem,
żeby później móc to opowiedzieć innym nauczycielom, innym
uczniom i rodzicom. W kwietniu 2006 roku odbyło się 4 z kolei
spotkanie robocze, tym razem w Budapeszcie na Węgrzech. Na to
spotkanie każda ze szkół wiozła plakaty, przedstawiające legendę
związaną ze swoim regionem oraz prezentacje multimedialne na
temat ważnej osobistości związanej z regionem. Dzięki temu
mogliśmy poznać ludzi, którzy związani są czy też byli z
regionem naszych szkół partnerskich, a tym samym dowiedzieć się
czegoś ciekawego o tej części świata. Każdy słuchał uważnie,
żeby znowu zdobyte informacje przekazać w szkole, pozostałym
uczniom, nauczycielom i rodzicom.
3 rok projektu minął pod hasłem świąt Bożego Narodzenia i
Świąt Wielkanocnych. Uczniowie wraz z pomocą nauczycieli
zbierali informacje na temat zwyczajów świątecznych w swoim
kraju. Uczniowie rozmawiali ze swoimi rodzicami , dziadkami na
temat zwyczajów świątecznych, które nie są już pielęgnowane tak
jak przedtem. W czasie świąt robiliśmy zdjęcia, nagrywaliśmy
pewne zwyczaje na kasetę, na płytkę CD ( śpiewanie kolęd,
strojenie choinki, rozdawanie prezentów, czy dzielenie się
opłatkiem), aby móc pokazać to naszym partnerom. Potem po
konsultacji z nauczycielami języków obcych prezentowaliśmy to
podczas 5 spotkania roboczego, które odbyło się początkiem roku
szkolnego 2006/2007 w Rzeszowie. Tu każda ze szkół
zaprezentowała przygotowany wcześniej materiał. Wszystko odbyło
się przy świątecznie udekorowanym stole, na którym nie zabrakło
typowo świątecznych potraw. Nie obeszło się też bez śpiewania
kolęd w języku polskim, niemieckim, węgierskim i włoskim.
Uczniowie z każdej szkoły opowiadali jak przegotowuje i przeżywa
się święta w ich kraju. W kwietniu 2007 roku zaś znowu
pojechaliśmy do Osterburga, gdzie opowiadaliśmy o świętach
wielkanocnych i podobnie jak w paździeniku w Rzeszowie
prezentowaliśmy zwyczaje i obyczaje świąteczne. Największym
zaskoczeniem dla naszych parterów był moment, kiedy wszystkich
oblaliśmy zimną wodą, chcąc zaprezentować zwyczaj Śmigusa
dyngusa. Ale takich zabawnych momentów podczas całego trwania
projektów było sporo.
Podczas wszystkich spotkań rozmawialiśmy po niemiecku. Odbyło
się to z korzyścią nie tylko dla uczniów ale i dla nauczycieli.
Dowiedzieliśmy się dużo ciekawych rzeczy, o których nie
przeczytalibyśmy nawet w najgrubszych i najmądrzejszych
przewodnikach. Uczniowie nawiązali nowe znajomości, które miejmy
nadzieje, przetrwają na długo, pomimo iż projekt skończył się.
Ponieważ wszystkimi zdobytymi informacjami zawsze dzieliliśmy
się z dyrekcją, innymi nauczycielami i uczniami, a nawet
rodzicami, szkoła wzbogaciła swoją wiedzę na temat tych państw.
Przywieźliśmy masę zdjęć, pamiątek, i folderów, które mogliśmy
pokazać innym. Przez całe 3 lata projektu komunikowaliśmy się ze
sobą droga mailowa, telefoniczną. Można powiedzieć, że chociaż
spotykaliśmy się 2 razy do roku to projektem żyliśmy przez cały
czas, ponieważ cały czas coś się działo. 3 lata projektu minęły
bardzo szybko, ale wystarczyły aby „ odkryć Europę” może nie
całą ale jej część tj. Włochy Węgry, Niemcy, Polsce. Wrażenia na
długo pozostaną w naszej pamięci. Zburzyliśmy nasze stereotypy,
poznaliśmy się i zobaczyliśmy ze chociaż mieszkamy w innych
krajach, gdzie panują inne zwyczaje, to jesteśmy bardzo do
siebie podobni. Zobaczyliśmy, że nauka języka obcego przydaje
się, ze poprzez kontakt bezpośredni można się dużo nauczyć,.
Wielu uczniów, których nie stać by było na wyjazd za granice,
dzięki projektowi mogło zwiedzić inne kraje.
Agnieszka Berezowska
Małgorzata Domka- Sołek
Lucyna Hałoń
Sprawozdanie z wymian
Nasza szkoła od 2000 roku prowadzi wymianę z niemieckim
Gimnazjum w Fuerstenzell (Bayern).
Podczas organizowania i trwania wymian nie da się uniknąć
sytuacji trudnych, problematycznych, nie zawsze można wszystkich
uszczęśliwić. Oto z jakimi problemami my się spotkałyśmy i jak
je rozwiązywałyśmy.
Problem 1. Jak zapewnić wymianie trwanie?
To niełatwe zadanie znaleźć niemiecką szkołę, która nie
współpracuje z żadną szkołą zagraniczną. Młodzi Niemcy
wyjeżdżają za granicę nie tylko na wymiany, ale też na wycieczki
czy tzw Studienfahrt, kiedy to łączą naukę z wypoczynkiem. Jak
więc zachęcić ich, aby przyjeżdżali do Polski? Najlepszymi
ambasadorami będą sami niemieccy uczniowie: jeśli przywiozą
niezapomniane wrażenia, swoimi opowiadaniami zachęcą następnych,
jeśli uda się w projekt osobiście zaangażować nauczyciela,
będzie lokomotywą która pociągnie za sobą również uczniów. My
miałyśmy to szczęście, że trafiłyśmy na takiego właśnie
nauczyciela, który zakochał się w Polsce i sam motywował uczniów
do przyjazdu do Rzeszowa. Bardzo nam też pomogła wizyta
dyrektora szkoły niemieckiej, który mógł osobiście się przekonać
jak cenne są to spotkania. Z takim poparciem wymiana będzie
trwać!
Problem 2. Jak burzyliśmy stereotypy
Pierwsze spotkanie w Rzeszowie i pierwszy szok: dla Niemców,
że trafili do cywilizowanego kraju, gdzie jest bieżąca woda,
prąd a sklepy nie świecą pustkami. I dla nas, że Europejczyk
może mieć takie wyobrażenie Polski w 21 wieku! Szoku można
uniknąć bardzo prosto: przed spotkaniem trzeba z uczniami (i to
zarówno niemieckimi jak też polskimi) porozmawiać co spodziewają
się zastać na miejscu, jakie mają wyobrażenia życia w kraju
swoich partnerów.
Problem 3 Jak się stawaliśmy asertywni
Rewizyta następnego roku. Wydawałoby się, że już nic nas nie
zaskoczy, a jednak różnice kulturowe i mentalne znów dają o
sobie znać. I tym razem problem błahy, a jednak mógł rozboleć
brzuch… z głodu. Nasi uczniowie na proste pytanie „chcesz coś
zjeść”, „jesteś głodny” grzecznie odpowiadali „nie dziękuję”
oczekując dalszej zachęty i namowy. Niemcy zaś nie mają tego
nawyku i w odpowiedzi przeczącej nie dopatrują się drugiego dna:
że może ktoś jest nieśmiały lub nie chce sprawiać kłopotu.
Skutkiem tego wiele razy nasi uczniowie szli spać głodni. Przed
następnym spotkaniem już tę sprawę wyjaśniłyśmy naszym uczniom:
Niemcy oczekują jasnych i prostych komunikatów, do jedzenia nie
nakłaniają po dwa razy, oczekują, że powiesz, gdy będziesz
głodny, spragniony. Dobrze rozumiałyśmy naszych uczniów, bo i my
musiałyśmy się nauczyć, że taka prośba nie jest niegrzeczna czy
uciążliwa.
Uczniowie niemieccy byli z kolei zadziwieni, że są ciągle
namawiani do jedzenia. Myśleli, że to u nas norma 2 dokładki po
każdym posiłku i 3 posiłki dziennie serwowane na ciepło! Nie
wszyscy mieli odwagę ugiąć się przed proszącym wzrokiem
gospodarzy i talerzem podsuniętym pod brodę. Tak więc o ile my
chodziliśmy czasem spać głodni o tyle Niemcy przejedzeni.
Co jeszcze zadziwiło (a bywa też że zniesmaczyło )naszych
uczniów, to nadmierna (naszym zdaniem) swoboda obyczajów młodych
Niemców. Byliśmy przygotowani na to, że Niemcy od 16 roku życia
mogą palić papierosy czy zamawiać w lokalu alkohol, ale z
chodzeniem w niekompletnym stroju po domu już się nie
liczyliśmy. Sfera przeżyć intymnych jest w Niemczech stanowczo
mniej intymna niż w Polsce.
Problem 4 Jak się „dogrywaliśmy”
Podczas pierwszych wymian okazywało się, że nie zawsze
utworzone przez nas „pary” były udane. Problem szybko
rozwiązaliśmy : przed spotkaniem uczniowie przyjeżdżający pisali
o sobie, o swoich zainteresowaniach i oczekiwaniach. Gospodarze
dobierali sobie partnerów sami kierując się wspólnymi cechami
bądź zainteresowaniami.
Problem 5 Jak się można starać za bardzo
My – tzn strona polska- zawsze bardziej się staramy, bo to
nam a nie Niemcom zależy na wymianie bardziej. Układając program
wizyty uwzględniałyśmy zawsze wszystkie życzenia i sugestie
Niemców, czasem w ostatniej chwili trzeba było zmieniać
rezerwacje itd. Powodowało to naturalnie nie tylko bałagan i
więcej pracy ale przede wszystkim dodatkowy stres. Na własnej
skórze nauczyłyśmy się, że Niemców można i trzeba stawiać przed
faktem dokonanym, oni decyzje podejmują u siebie, my u nas. Nie
można przewidzieć, czy wszyscy będą zachwyceni 3 godzinnym
zwiedzaniem z przewodnikiem. Każda grupa reaguje inaczej, ma
inne potrzeby, to my musimy mieć przekonanie , że to ,co
proponujemy jest warte zobaczenia czy zrobienia. Przy tej okazji
jednak przestroga: nie można mieć jednego uniwersalnego planu na
lata wymiany, program musi ewaluować, trzeba wciąż szukać
atrakcyjniejszych form, w przeciwnym razie zanudzimy samych
siebie a stąd już niedaleko, by zanudzić też gości. Przykładem
niech będzie zwiedzanie miasta, np. Krakowa: oprócz tradycyjnego
zwiedzania z przewodnikiem można Kraków objechać melexem ze
słuchawkami , przewodnikami mogą być polscy uczniowie, którzy
wcześniej muszą oczywiście przyswoić sobie wiedzę (jakie to
kształcące!) , wreszcie można wyznaczyć gościom zadanie do
wykonania i samodzielne zdobycie informacji w określonym czasie.
Problem 6 Jak się rozwijamy nie tylko językowo
Nic tak dobrze nie integruje grupy jak wspólne zajęcia
ruchowe!. Gdy do wykonania jest konkretne sprawnościowe zadanie
okazuje się, że bariera językowa znika, porozumiewać można się
także poza werbalnie. Przy tym mnóstwo śmiechu i znika stres „o
czym by tu jeszcze pogadać”. My przechodziłyśmy stopniowo od
rozgrywek w siatkę czy nogę do form bardziej zaawansowanych jak
np. szkoła przetrwania, konkurs nadawania morsem, nauka
udzielania pierwszej pomocy.
I na koniec kilka sprawdzonych pomysłów;
I. Lekcje języka polskiego. Uczniowie (ale też i nauczyciele)
niemieccy uczyli się języka polskiego, geografii i historii
Polski. Jak w prawdziwej szkole musieli się poddać egzaminowi ze
zdobytej wiedzy: w formie quizu, pytań testowych itd.
Ogłosiliśmy konkurs: kto nauczy się najciekawszych, najdłuższych
itd słów, zwrotów wygrywa nagrodę. Uważamy, że nawet bez nagród
uczniowie byliby bardzo zmotywowani do nauki.
II. Zwiedzanie szkoły połączone z quizem : pytania poważne
przeplatane zabawnymi typu ile komputerów stoi w pracowni
komputerowej lub ile koszy do siatki jest w sali gimnastycznej.
Zwycięzca oprócz satysfakcji dostaje gadżet związany ze szkołą.
III. Zwiedzanie miasta – uczniowie dostają plan miasta z
zaznaczonymi budynkami. Zadanie polega na zidentyfikowaniu tych
budynków, następnie( już w klasie) wyszukaniu zdjęć (spośród
wielu przedstawiających też inne , niezaznaczone na planie) i
zrobieniu plakatu . Uczniowie odgadują jakie budynki widzieli, w
którym wieku powstały, jakie było ich przeznaczenie itd.
Zwycięska grupa na pamiątkę zmagań dostaje gadżet związany z
miastem, np. proporczyki, mapki lub przewodniki. Polscy
uczniowie są ekspertami, udzielają bliższych informacji na temat
miasta.
IV. Mocne uderzenie na koniec – program na kolację
pożegnalną. Liczenie na to, że kolacja sama się potoczy jest
naiwne. Po jakimś czasie utworzą się dwie grupy językowe i po
integracji. Na taki specjalny wieczór warto coś przygotować. My
uczyliśmy Niemców piosenek ludowych (każdy dostawał tekst z
transkrypcją), parodiowaliśmy lekcje w naszej szkole (wszyscy
uczniowie chcą odpowiadać, pisać klasówkę, żebrzą o zadanie
domowe, podczas pytania znają odpowiedzi na najbardziej
irracjonalne pytania, rozpaczają, gdy dostają +4 itd.),
uczyliśmy naszych partnerów tańców: ludowych (krakowiak, polka)
i dyskotekowych. Niemcy przygotowali nam quiz na temat ich kraju
– pytania poważne przeplatane śmiesznymi. Gdy czas jest
zagospodarowany nikt nie ma prawa się nudzić, a gdy nadchodzi
koniec imprezy nikt nie chce wracać do domu. I o to przecież
chodzi!
Agnieszka Berezowska
Małgorzata Domka – Sołek
Lucyna Hałoń
|